Zarządzanie ryzykiem
W dzisiejszym artykule zajmiemy się omówieniem bardzo rzadko omawianego, a niesłychanie ważnego aspektu życia a mianowicie: ryzyka. Jest tak, że możesz żyć według utartych zasad i szablonów, ale też możesz prowadzić swoje życie według własnego uznania. Ale by to zrobić musisz nauczyć się postępować z ryzykiem. Przeczytaj, jak to osiągnąć.
Wiele pytań i niejasności, z jakimi borykamy się w naszym życiu dotyczą podejmowania ryzyka. Dotyczy to szczególnie naszego życia zawodowego. Zmiana pracy. Rozpoczęcie własnej działalności. Inwestowanie. Musisz zadać sobie pytanie, jaki poniesiesz koszt, jeżeli zdecydujesz sie podjąć ryzyko. Aby ci to ułatwić przygotowaliśmy małe abecadło zarządzania ryzykiem.
1. Niepowodzenia w dłuższym okresie czasu wynikają zwykle z nie podejmowania większego ryzyka.
Jeśli zapytasz ludzi, pod koniec ich życia, czego najbardziej żałują, odpowiadają zwykle, że to, czego nie zrobili wynikającego z tchórzostwa i nieumiejętności podejmowania ryzykownych decyzji. To samo dotyczy młodych ludzi, którzy nie zdecydowali się na zagraniczne stypendium bądź nie odważyli się np. podjąć jakiejś niepewnej pracy, która być może dałabym im znaczne profity lub uniosła na szczyty kariery. Dlatego weź pod uwagę, że jeśli nie zdecydujesz się na pewien krok, to możesz później tego mocno żałować.

W RAZIE ŻYCIOWEJ PORAZKI SZKOLENIA W WYŻSZEJ SZKOLE UWODZENIA
ZAPEWNIĄ CI ZAWSZE MIEKKIE LĄDOWANIE
2. Mylenie się niewiele kosztuje, a zyskać można wiele.

Na ogół ludzie nie obchodzi czy popełniasz błędy, to twoje życie i masz do tego prawo. Ponadto, w ogóle ludzi nie biorą pod uwagę tego, że możesz mieć rację, ponieważ skupiają się wyłącznie na sobie. Dlatego czasem warto nie przejmować się opiniami innych. To prawda, że jeśli zainwestujesz źle duże pieniądze możesz ponieść duże straty, ale bardzo mało sytuacji tak naprawdę w twoim życiu będzie wymagać od ciebie ogromnych nakładów finansowych przy stosunkowo bardzo wysokim ryzyku. Zamiast tego, podejmowania ryzyka związane będzie generalnie z relatywnie niewielkimi kwotami pieniędzy, które możesz stracić bądź zyskać.
Dlatego powinieneś zdobywać jak najwięcej doświadczeń związanych z podejmowaniem ryzyka, by przekonać się, że może to sprawiać więcej przyjemności niż ci się wydaje. W końcu nie bez kozery wzięło się powiedzenie „No Risk - No Fun”.
3. Ludzie są z reguły bardziej odporni niż przypuszczają.
Większość z nas jest bardziej elastyczna i odporna, niż sobie to wyobrażamy. Wybitny amerykański psycholog Philip G. Zimbardo tłumaczy, że większość z nas podświadomie nastawia się na to, że będziemy szczęśliwi, pod warunkiem ze nic przykrego się nie wydarzy, bo to właśnie te wydarzenia powodują wzrost poziomu leku w przyszłości i unikania ryzyka, które powoduje paniczny strach.
4. Nie potrzeba ponosić ryzyka większego, niż potrzeba.

Na przykład wiele osób myśli, że powinni rzucić swoją pracę i założyć swój własny biznes lub całkowicie zmienić swoją dotychczasową karierę, a ty niekoniecznie. Osoby najbardziej skore do ryzyka znajdziesz w takich dziedzinach, jak nowe technologie, przedsiębiorczość, zarządzanie funduszami inwestycyjnymi. To, co ci ludzie mają ze sobą wspólnego – to, to, że odnoszą sukcesy w swojej dziedzinie dzięki temu, że zanim podejmą wiążącą decyzję pracują nad tym, by złagodzić ryzyko podejmowanych działań. Czasami wystarczy tylko przyglądnąć się komuś, kto osiągnął już cel, do jakiego zmierzasz, jakich środków się trzymał. Dzięki temu zmniejszysz swoje ryzyko dotarcia do celu.
5. Każda porażkę można zamienić w sukces traktując ją jako lekcje.
Profesor Philip G. Zimbardo twierdzi, że jesteśmy w stanie przeformułować w umyśle nasze nietrafne decyzje, tak by myśleć, że są dla nas korzystne. Posiadanie dzieci, to bardzo dobry przykład by wyjaśnić ten fenomen. Posiadanie dzieci sprawia generalnie to, że jesteśmy mniej szczęśliwi, ale ponieważ inwestujemy w nie tyle czasu i pieniędzy, że w końcu przekonujemy się sami, że czynią nas zadowolonymi i szczęśliwymi i stąd nie rodzi się w nas żal, że je mamy.
A ludzie sukcesu, którzy popełniają duże błędy w swojej karierze są w stanie je tak przeformułować, żeby nie miały żadnego znaczenia. Poza tym popełnianie błędów i odnoszenie porażek możemy potraktować jako wydarzenia pozytywne, ponieważ dzięki nim wiemy, jak zachować się w przyszłości i nie popełniać tych samych błędów.
W końcu na czymś się trzeba uczyć. Nikt nie jest tak genialny żeby nie popełniać żadnych błędów, a poza tym wyobraźcie sobie ze nasz umysł przyzwyczaja się do każdej przyjemności i tak również sukcesy po prostu przestały by cieszyć. W życiu we wszystkim jest potrzebna równowaga.
Tak czy inaczej jedno jest pewne całkowitego ryzyka nie da się go uniknąć. Pojawia się wszędzie tam, gdzie podejmowane jest jakieś działanie zmierzające do określonych celów. Dlatego np. w branży nowych technologii, gdzie komplikacja działań jest szczególnie duża, zarządzanie ryzykiem ma tak wielką wagę.
Nawet w przypadku prostego biznesu, np. jednoosobowej firmy – ulicznego sprzedawcy warzyw wyposażonego w turystyczny stolik – mamy do czynienia z pewnym zestawem zdarzeń mających wpływ na powodzenie przedsięwzięcia. Wynika to z faktu, że żaden proces nie dzieje się w idealnym systemie odizolowanym od czynników zewnętrznych.
Wypada się zastanowić, dlaczego w branży nowych technologii(NT) zarządzanie ryzykiem staje się coraz bardziej pożądane. Jest to dziedzina, która szybko się rozwija, ale trudno uznać to za kluczowy powód, bo nie tylko w tym sektorze występują innowacje. Postawmy, więc pomocnicze pytanie: czy temu przykładowemu handlarzowi potrzebna jest wiedza na temat sposobów postępowania z ryzykiem? Oczywiście, jednak z racji stosunkowo małej liczby zagrożeń i nieskomplikowanych czynników wpływających na pomyślność inicjatywy jest on w stanie samodzielnie zadbać o scenariusze awaryjne. Widzimy, że w tym przypadku zagrożenia są łatwe do zauważenia, a czynniki kształtujące biznes nie tworzą trudnych do przeanalizowania kaskad przyczyn i skutków. Inaczej wygląda to w NT – nawet zadanie, które ma kilka prostych celów biznesowych, okazuje się tu skomplikowaną maszynerią, a zagrożenia wyrastają jak grzyby po deszczu.
Mamy tu strategów, projektantów, analityków, programistów, administratorów, a wreszcie komputerowe systemy przetwarzania, na które składają się sprzętowe i software'owe komponenty. Pomysł przechodzi przez kolejne etapy realizacji, by na końcu zmaterializować się w postaci działających aplikacji i systemów. Przedsięwzięcia IT cechuje wysoka operacyjna i funkcjonalna złożoność procesów zachodzących w trakcie realizowania ich celów i właśnie to jest powodem, dla którego zarządzanie ryzykiem jest w nich potrzebne.
6.Statystyki i procesy
Zarządzanie ryzykiem to nieliniowy proces, na który składają się: planowanie, identyfikacja, ocena (jakościowa i ilościowa analiza), reagowanie i sporządzanie wniosków. Każdy z nich rozpatrywany jest w specyficznym dla projektu kontekście i w związku z tym w realizacji każdego użyteczne są inne kombinacje metod i narzędzi.
Według przeprowadzonej przez Symanteca ankiety „Symantec IT Risk Management Report” aż 60% badanych pracowników branży NT przyznaje, że przynajmniej raz do roku spodziewa się poważnego incydentu mającego wpływ na działanie całej firmy. Studiując wyniki ankiety, zauważymy, że mechanizmy kontroli technologii są częściej wdrażane niż mechanizmy kontroli procesów. Tylko 38% respondentów przyznało, że skutecznie posługuje się narzędziami służącymi do zarządzania zasobami informatycznymi. Widać tu nieco naiwną wiarę w to, że wystarczy wyposażyć organizację w systemy monitorujące i sterujące technologiami, aby zapobiec kłopotom. Jednak to właśnie zarządzanie konfiguracjami czy prowadzenie aktualnego i przejrzystego inwentarza zasobów wydają się bardziej priorytetowe.
Firma, której pracownicy są na bieżąco informowani o incydentach, zasługuje na pochwałę, lecz na sukces zasługuje takie przedsięwzięcie, w którym poprawne zarządzanie procesami technologicznymi i zasobami ludzkimi sprawia, że do tych incydentów nie dochodzi.

Rezultatem takich a nie innych wyników badania jest traktowanie zarządzania ryzykiem jako dodatkowego projektu, a nie ciągłego procesu. Poza tym, kojarzone jest ono przede wszystkim z zapewnianiem bezpieczeństwa i ochroną danych. To potoczne rozumienie wynika z niewiedzy i braku odpowiedniej komunikacji – tylko 8% kierowników NT przyznało, że ryzyko związane z procesami biznesowymi jest ważne z punktu widzenia operacji informatycznych, gdy wśród dyrektorów odsetek ten był już ponad dwukrotnie większy.
Równie istotne jak organizacja zasobów są kontrola jakości i zarządzanie bezpieczeństwem. Dzięki informacjom pochodzącym z tych procesów, analizując ryzyko, wiemy, jakie są priorytety zagrożeń oraz jak przyjąć problemy i obsłużyć incydenty. W przypadku kontroli jakości lepiej przyznać, że się jej nie ma, niż realizować ją niedbale.
Nie przetestowana ścieżka dojścia do błędu może dawać złudne wrażenie panowania nad ryzykiem NT. W wypadku pojawienia się niebezpiecznego incydentu, który nie ma pokrycia w scenariuszach wypracowanych w toku prac nad jakością, powstaje organizacyjny chaos i nasze działania przestają mieścić się w zaplanowanych procedurach. Jeden poważny błąd jest w stanie ograniczyć jakość zarządzania problemem tak, że znajdziemy się w pozycji hipotetycznego sprzedawcy warzyw i nasze działania będą po prostu improwizacją. Im częściej organizacja musi korzystać z powoływania zespołu kryzysowego, tym wyraźniejszy sygnał, że kontrola jakości jest prowadzona niepoprawnie albo słabo zintegrowana z innymi procesami produkcji i utrzymania.
7.(O)cena ryzyka
Wprowadzenie kompletnego zarządzania ryzykiem NT w firmie może okazać się kosztowne, ponieważ dobrze przeprowadzona analiza ujawni wszystkie niezagospodarowane obszary, w których mogą wystąpić zagrożenia. Dla jednych przedsiębiorstw będzie to oznaczało konieczność przeszkolenia pewnej liczby pracowników, dla innych zakup odpowiednich narzędzi, a dla jeszcze innych potrzebę zatrudnienia specjalistów. W każdym przedsięwzięciu dochodzimy do momentu, w którym musimy wybierać między odpowiedzialnością a swoistą ignorancją. Ta ignorancja kosztuje i warto obliczyć ile.

Załóżmy, że zarządzamy bazą danych, z której mogą korzystać tysiące klientów, ale niewielka część z nich używa przestarzałych, niebezpiecznych aplikacji dostępu. Gdybyśmy rozważyli tylko ryzyko operacyjne i uruchomili procedury określone przez przyjętą politykę bezpieczeństwa, to naturalną koleją rzeczy będzie zablokowanie dostępu wadliwym programom. Jednak decyzja ta obarczona jest ryzykiem związanym z procesem biznesowym, ponieważ część naszych klientów zrezygnuje z usługi. W tym momencie warto obliczyć, ile kosztuje nas ewentualny atak wymierzony w dane któregoś z klientów. Może się, bowiem okazać, że incydentalne finansowanie odszkodowań z tytułu naruszonego dostępu opłaca się bardziej niż utrata kilku strategicznych klientów przynoszących zysk. Widać, więc, jak ważne jest kompleksowe podejście do ryzyka i dobra komunikacja.
8. W Polsce
Jeżeli skupimy się na Polsce to zarządzanie ryzykiem NT w Polsce rozwija się, choć występuje tu duża segmentacja w zależności od branży. Głównymi czynnikami wpływającymi na taką tendencję są: informatyzacja sektorów, w których zarządzanie ryzykiem jest konieczne, inwestycje dużych i zorganizowanych korporacji, a także coraz częstsze ryzyko związane z wymogami prawnymi (np. w zakresie ochrony danych czy konieczności spełnienia standardów produkcyjnych określonych normami jakości).
W przestrzeni związanej z ryzykiem trudno porównywać różne branże inaczej niż posługując się anonimowymi ankietami lub danymi uzyskanymi od pracowników wewnętrznych. Wynika to z faktu, że z obawy przed reakcjami klientów i inwestorów firmy wolą nie ujawniać danych związanych z budżetem przeznaczonym na obsługę zagrożeń.
Wyjątek stanowią organizacje zobligowane do tego prawem. Patrząc na przypadki z ostatnich lat, zauważymy, że liderami rynku pod względem wydatków na zarządzanie ryzykiem są w Polsce te same branże, co na całym świecie. Pierwszymi przedsiębiorstwami, które w miarę informatyzacji zaczęły inwestować w procesy związane z ryzykiem, były banki (z racji wymogów prawnych i konieczności dostępności), dostawcy energii (z racji rygorów związanych z bezpieczeństwem), duże firmy consultingowe (ponieważ jest to wpisane w ich działalność) i międzynarodowe korporacje (gdzie już wcześniej zaplanowano skuteczne sposoby zarządzania procesami i ryzykiem). W przypadku średnich podmiotów czynnikiem sprzyjającym wprowadzaniu tych procesów są coraz bardziej restrykcyjne wymogi jakościowe związane na przykład z integracją z Unią Europejską.
Warto wspomnieć również o niższej niż w krajach wysoko rozwiniętych konkurencyjności w branży integratorów. Często zdarzają się, więc przypadki braku łagodnego przejścia od wdrożenia do fazy obsługi bieżącej. Oczywiście, integratora bardziej interesuje ryzyko projektowe i związane z procesem wdrożenia, a bieżące ryzyko NT pozostaje w gestii zamawiającego. W wielu instytucjach było to i nadal jest problemem. Dlatego coraz częściej firmy razem z jednorazową usługą chcą uzyskać też aktywną pomoc outsourcera w późniejszej obsłudze procesów zarządzania problemami i incydentami NT. Unika się wtedy kosztów związanych z zamawianiem poprawek od niezobligowanego umową i nieobecnego na miejscu dostawcy. Warto pamiętać i brać pod uwagę wszystkie te aspekty.
Zainteresował Cię temat ryzyka i chcesz dowiedzieć się więcej?
Jeśli stawiasz w Życiu na rozwój i samodoskonalenie, a nie siedzenie z założonymi rękami i narzekanie, nic prostszego, zrób coś dla siebie i zapisz się do najbardziej ekskluzywnej i renomowanej szkoły rozwoju osobistego w Polsce:
I zarezerwuj swoje miejsce na wybranym szkoleniu jeszcze dziś…
Czekają na Ciebie wybitni trenerzy-eksperci i wiele pozytywnych przeżyć.




